poniedziałek, 19 stycznia 2015

Echo [4]

- Carina, wstawaj! Marinus dzwoni!
Słysząc ten krzyk z góry Vogt natychmiast wyszła spod kołdry. W piżamie pobiegła do kuchni i wyrwała Wankowi z rąk telefon.
- Dzień dobry, Mari - powiedziała zaspanym głosem - Jest coś nowego?
- Kofler przekazał coś interesujacego. Ponadto mamy najświeższe informacje odnośnie sprawy. Nareszcie wszystko ruszyło do przodu! - odrzekł radośnie Kraus - Spotkajmy się tam, gdzie po raz pierwszy.
- Daj nam 20 minut. Zaraz będziemy - oddała telefon Andreasowi - Bracie, szykuj się.
- Ja tam bym się martwił o ciebie - prychnął skoczek - Zdążysz w 20 minut?
- Nie martw się. Nie jestem typową babą przesiadującą godzinę w łazience.
- O tym, że jesteś nietypowa, zdołałem się przekonać - mruknął.
Carina pokręciła tylko głową i pomknęła do swojego pokoju. Andreas usiadł i wyjął z kieszeni swojej bluzy pistolet. Miał pomysł na to, co zrobi, gdy wszystko się wyda.
Miał zamiar wtedy zabić samego siebie. Ukarać siebie za to, jak postąpił. Carina, Danny na to nie zasłużyli.
A on miał zbyt wielkie wyrzuty sumienia, by żyć z tym normalnie.

- Siadajcie - Marinus wskazał miejsca - Chyba wygląda na to, że wsadzimy morderców za kratki.
- Co takiego się dzieje? - westchnął zestresowany Wank.
- Sny Cariny dobrze wskazały nam trop. Wellinger się przyznał do wszystkiego. Motywem była zemsta za matkę, o tym wam już opowiadałem - mruknął.
- Powinnam go w tym momencie znienawidzić, ale nie potrafię - szepnęła Vogt - I czemu nie dowiedzieliśmy się tego od policji?
- Przeżył to samo, co ty. Nie dziw się, że prócz gniewu czujesz też współczucie - Kraus chwycił dłoń dziewczyny - Od komisarza prowadzącego takie informacje dostawał tylko twój ojciec i powiedział mi, że kategorycznie sobie nie życzy, abyście cokolwiek o tym wiedzieli, dla waszego dobra.
- Dla naszego dobra - prychnęła skoczkini - Kłamstwo to według niego dobro. Dobrze wiedzieć.
- Ale mam jeszcze ciekawsze wieści. Kofler powiedział, że Schuster był u Hofera. Opowiadał mu o tym, że - cytuję - sprzątnęli z młodym tę wścibską agentkę. Przygotowujemy obławę na Wernera, zaś Austriacy podejrzewają, że to było morderstwo na zlecenie, a Wellinger był tylko pionkiem w ich grze. Wykorzystali to, że chciał się zemścić, więc wykorzystali jego ręce do morderstwa.
- Na zlecenie Waltera Hofera?! Boże, dlaczego ona tam pracowała? Przecież to szaleństwo! Tyle osób jej nienawidziło - płakała Carina - Ale co ona mu zrobiła?
- Ujawniaka brudy federacji narciarakiej. Podejrzewa się ich o pranie brudnych pieniędzy, ale więcej opowiem ci potem...Cari, muszę teraz porozmawiać z Andreasem w cztery oczy. Zostawisz nas na chwilę?
Vogt ze zdziwieniem, ale bez słowa opuściła Wanka i Krausa, skierowawszy się do łazienki.

- Andi, ty o wszystkim wiedziałeś, prawda? - Marinus mierzył wzrokiem swojego rozmówcę, zadając półszeptem pytanie.
- Nie.
- Kłamiesz.
Wank poczuł, że traci grunt pod nogami. Nadszedł czas, aby wszystko ujrzało światło dzienne.
Nadszedł też czas na pożegnanie z Cariną, Dannym, Marinusem i innymi przyjaciółmi z kadry, na pożegnanie ze światem.
- Tak - łzy kapały mu po policzkach - Schuster wiedział już wcześniej, że Katrin to moja matka i oddała mnie do adopcji. Byłem na nią zły. Żadna kochająca matka tak nie robi.
- A nie sądzisz, że chciała dla ciebie lepszego życia i dlatego cię oddała?
- Nie wiem - uciął Andreas - W każdym bądź razie ten szmaciarz Werner chciał, abym razem z nimi zabił matkę,  był mordercą. Nie zgodziłem się, nie chciałem zabijać, a ten powiedział, że jeśli cokolwiek komuś powiem, słono za to zapłacę. Poszedłem jednak na miejsce zbrodni, by ich powstrzymać, ale było już za późno. We dwóch stali nad jej ciałem. Zauważyli mnie, Schuster chciał mnie załatwić, ale Wellinger powiedział, że ma mnie zostawić w spokoju, bo nie jestem niczemu winny. Werner powiedział tylko, że mam siedzieć cicho, bo mnie zabije. Od tego czasu przysyłał mi sms-y z pogróżkami. Podbiegłem do jej ciała, była jeszcze ciepła. To moja wina, rozumiesz, moja! Mogłem ją uratować.
- Andi, powinieneś mi o tym od razu powiedzieć. Nie byłoby tej plątaniny. Nie jesteś niczemu winien, to ich wina, że ona nie żyje, a ty nie miałeś na to wpływu, nie mogłeś nic zrobić.
- Mogłem zrobić coś więcej - zapłakał Andreas - Bałem ci się o tym powiedzieć. Marinus, dziękuję ci za wszystko. Ty, chłopaki... byliście moimi najlepszymi przyjaciółmi. Jestem wam wdzięczny za wszystko.
- To brzmi jak pożegnanie - stwierdził przerażony Marinus - Cholera, ty nie rób nic głupiego.
- Nie umiem normalnie z tym żyć. Muszę to zrobić - Wank niespodziewanie wybiegł z knajpy.
Kraus teraz miał tylko jeden cel - uratować przyjaciela. Pobiegł do łazienki, w której zastał zapłakaną i przestraszoną Carinę.
- Boże, ty to wszystko słyszałaś - przytulił ją do siebie i pocałował w czoło - Chyba wiem, gdzie wybiera się Andreas. Musimy tam jechać i zadzwonić po Severina
- Obiecaj, że go uratujesz.
- Zrobię wszystko, co w mojej mocy. A i zanim wezmę udział w tej obławie... Carina, kocham cię. I bardzo mi zależy na tym, by doprowadzić sprawę do końca, by uratować kumpla i wsadzić za kratki tych, którzy tak was skrzywdzili.
- Proszę cię, nie bierz udziału w tej obławie. Nie chcę stracić kolejnej osoby, którą kocham.
- Będę uważał, muszę w niej uczestniczyć. Dobra, jedziemy na miejsce, a ty dzwoń do Severina.
__________
Dziś podobno najbardziej depresyjny dzień w roku i chyba dlatego tak depresyjnie wyszło... tak też będzie przez kolejne party :D Zatęskniłam za kryminalną zagadką i postanowiłam, że wracam na dobre. Przecież żadna zbrodnia nie może pozostać bez kary, prawda?
Pozdrawiam!
PS Niech każdy dzień będzie pod względem sportowym taki, jak wczorajszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz